Daleko jest czasem bardzo blisko, nawet bliżej niż nam się wydaje. Często tuż za miedzą. Co więc warto zobaczyć DALEKO?
Kategorie: Wszystkie | Dobra kuchnia | Miejsca | Noclegi
RSS
czwartek, 21 sierpnia 2014
Nakladany hermelin, czyli marynowany camembert po czesku
Nakládaný hermelín, czyli marynowany camembert po czesku

Przyznaję, gdy tylko jest okazja, zanurzam się w czeskim kręgu kulturowym. I kulinarnym rzecz jasna.
Dla mnie nakládaný hermelín to przekąska, bez której nie wyobrażam sobie wizyty w czeskiej gospodzie. Warto przy tym nieco się natrudzić i wybrać miejsce nieturystyczne, aby hermelin był rzeczywiście zamarynowany, a nie zalany olejem i podany od razu. To żadna frajda jeść kawałek sera pleśniowego wyłowiony z oleju. To danie musi swoje w słoju odczekać (trudne!!!), co jest koszmarem dla smakoszy.



Poniżej przepis na nakládaný hermelín, sporządzony na podstawie kulinarnych "studiów", degustacji i własnych doświadczeń.

Składniki:

3-4 hermeliny (teoretycznie można zamienić na dobry camembert, byle nie light)
cebula (2-4 średnie lub duże)
czosnek (zwykle wystarcza 1 główka)
ostra papryka (idealne są kulate feferonki, mogą być tez podłużne pepperoni, ok. 10-15 sztuk)
olej (ok. 1/4-1/2 litra)
opcjonalnie: mielona ostra papryka lub chili

Przygotowanie:

Cebulę pokroić w krążki. Czosnek zgnieść w prasce (może być też posiekany lub w małych plasterkach). Paprykę pokroić w nieduże cząstki, ale kilka niedużych zostawić w całości (zwłaszcza jak są okrągłe). Osobiście nie uznaję przekrajania hermelinów, ale niektórzy tak robią i przecinają je w poprzek lub w trójkąty jak pizzę.

Na dno słoja położyć warstwę cebuli, potem papryki, na to krążek hermelina. Hermelina można z obu stron natrzeć papryką mieloną lub chili, a na wierzch dać przepuszczony przez praskę czosnek. Warstwy powtarzać tyle razy, ile mamy hermelinów. Ostatnią warstwą powinna być cebula.

Jeśli słój jest już wypełniony, zalać całość olejem – tak, aby zakrył wszystko (cebula może nieco wystawać). Trzeba wziąć pod uwagę, że marynowanie zmieni ciśnienie w słoju i musi w nim być troszkę miejsca na górze, aby hermelin nie wyszedł na spacer :-)

Zamknięty klamrą słój trzeba postawić w zacienionym miejscu i odczekać min. 1 tydzień. Najlepsze są jednak po 14 dniach. Podawać z dobrym piwem i chlebem.
poniedziałek, 23 listopada 2009
Eksperymenty kulinarne, czyli grzanki z serkiem ołomunieckim

Eksperymenty kulinarne, czyli grzanki z serkiem ołomunieckim

Grzanki z serkiem ołomunieckim

Niektórzy twierdzą, że serki ołomunieckie śmierdzą okrutnie, a jeść ich to się na pewno nie da. Otóż, można i potrafią być naprawdę smaczne. Tylko trzeba je odpowiednio przyrządzić. 
Poniżej autorski przepis na szybką i oryginalną kolację. Czeską przy okazji.


GRZANKI Z SERKIEM OŁOMUNIECKIM
danie dla 2 osób (lub 1 głodomora)

1 opakowanie serków ołomunieckich (dostępne w Polsce pravé olomoucké tvarůžky z Loštic  - krążki jak plastry ananasa, tylko mniejsze)
8 kromek chleba tostowego
masło
czosnek, oregano, zioła prowansalskie, sól

Wycisnąć 1-2 ząbki czosnku (można więcej, zależy jedynie od osobistej wytrzymałości na czosnek) i wymieszać z porcją masła. Zamiast masła można użyć margaryny do pieczenia, w kostce. Do masła czosnkowego dodać sporą ilość oregano i ziół prowansalskich, troszkę posolić.
Tak przygotowanym masłem posmarować kromki chleba tostowego.
Każdy plaster serka przeciąć w poprzek - tak, aby był cieńszy, ale nadal przypominał plaster ananasa. Oczywiście można serka nie przekrajać i na każdą kromkę przeznaczyć jeden krążek - nie polecam tego rozwiązania na początek, kiedy przygotowujemy potrawę po raz pierwszy. Ten ser naprawdę dość intensywnie pachnie i oryginalnie smakuje.
Na każdą kromkę położyć porcję serka, można go połamać na kawałki.
Ułożyć tosty na blasze i włożyć na ok. 10 minut do piekarnika (rozgrzanego wcześniej do 150°C). Można włączyć termoobieg, pięknie się przyrumienią.

Jeśli zasmakujemy w serkach ołomunieckich (można je kochać lub nienawidzić - innej możliwości nie ma), warto się wybrać do Loštic, gdzie twarożki są produkowane. Mają tam również swoje muzeum.

czwartek, 05 listopada 2009
Eksperymenty kulinarne, czyli pół kilo łososia z Kragerø

Eksperymenty kulinarne, czyli pół kilo łososia z Kragerø

foto: Ståle Kristoffersen, Wikipedia.org

W Kragerø mieszka Bolek. To on osobiście złowił te pół kilo wędzonego łososia pociętego na cienkie, różowe plastry. W Kragerø łososie najwyraźniej już takie pływają zapakowane hermetycznie w niebieską folię z norweskimi napisami.
Tak czy inaczej, kolacja była przepyszna. Poniżej autorski przepis.


MAKARON Z ŁOSOSIEM I TWAROGIEM
danie dla 4 osób (lub 3 głodomorów)

500g wędzonego łososia (najlepiej smakuje ten przywieziony z Kragerø :-), ale polski też da radę)
250g białego sera (czyli kostka twarogu)
400g śmietany 18% (lub jogurtu naturalnego)
200g makaronu świderki (ilość orientacyjna, spokojnie można dać więcej, oczywiście jest to waga suchego makaronu)
sól, świeżo mielony pieprz, zioła prowansalskie, oregano, tymianek, bazylia

Łososia dość drobno pokroić, rozdrobnić ser, dodać połowę śmietany oraz zioła (nie żałować) i pieprz. Wszystko razem wymieszać i odstawić do lodówki. Nie jest to konieczne, jednak całość lepiej smakuje, jeśli zaczekamy 2-3 godziny.

Pół godziny przed planowanym posiłkiem ugotować makaron - w lekko osolonej wodzie, ponieważ łosoś jest już wystarczająco słony. Najłatwiej przyrządzić danie od razu na głębokiej patelni (gotując w niej również makaron) lub w woku. Gdy makaron będzie gotowy, dorzucić schłodzoną pastę serowo-łososiową. Całość mieszać tak długo, aż rozgrzany ser się rozpuści, tworząc gęsty sos. Jeśli danie jest zbyt gęste, można dolać odrobinę mleka.

Teraz wystarczy tylko otworzyć białe wino i już można rozkoszować się prawdziwym łososiem prosto z norweskiego Kragerø.  

czwartek, 19 czerwca 2008
Frýdek-Místek: DRUHÉ JÁ

Frýdek-Místek: DRUHÉ JÁ

foto: DRUHÉ JÁ

Przytulne, choć wcale nie małe, miejsce w bocznej uliczce tuż przy rynku w czeskim mieście Frýdek-Místek. Trzeba pamiętać, że Czesi jedzą obiad w południe. Wizyta ok. 16:00 i złożenie zamówienia typowo obiadowego może wywołać lekkie zdziwienie (kucharz wyszedł za nami aż na ulicę, gdy opuściłyśmy restaurację, aby zobaczyć kto o tak późnej porze jada obiady). Zaleta takiego rozwiązania jest choćby taka, że lokal świeci pustkami.

Obsługa jest bardzo kompetentna i nie zraża się łamanym czeskim. Nie trzeba się obawiać sylabizowania nazw potraw z menu przy składaniu zamówienia, ponieważ wystarczy podać numer przyporządkowany do każdej z nich.

Ceny umiarkowane, w porównaniu do warszawskich wręcz niskie. Potrawy naprawdę pyszne, porcje duże. Menu bardzo bogate. Do wyboru dużo typowo czeskich dań.

Amatorzy piwa znajdą przy niektórych stolikach dystrybutory tegoż napoju.

W każdą środę od 15:00 zniżka 10% na wszystko. Promocja taka... Ciekawe jak długo jeszcze i czy zdążę pojechać tam drugi raz ;-)

***

Nasze menu:

Placičky z kuřecim masem (placki ziemniaczane z mięsem kurczaka na ostro) - 68kč (=ok. 11zł)
Placičky sypané sýrem (placki ziemniaczane posypane żółtym serem) - 52kč (=ok. 8zł)
Hermelin v bramboráku (placek ziemniaczany nadziewany serkiem hermelin) - 88kč (=ok. 14zł)

Pełne menu, rzecz jasna po czesku, znajdziesz tu.

***

Restauracja & Bar DRUHÉ JÁ

Zámecké náměstí 51 (wejście od ulicy o nazwie Hluboká)
Frýdek-Místek, Czechy
godziny otwarcia: pon-czw 10:00-24:00, pt-sob 10:00-2:00, w niedzielę zamknięte

Więcej tutaj.

***

Mapę miasta Frýdek-Místek znajdziesz np. tutaj.

poniedziałek, 24 marca 2008
Polska: Polskie Pierogarnie Zapiecek

Polska: Polskie Pierogarnie Zapiecek

foto: Pierogarnia Zapiecek

Odwiedziłam pierogarnię przy Alejach Jerozolimskich 28. Bardzo przyjemne i spokojne miejsce w ścisłym centrum stolicy, tuż przy rondzie de Gaulle'a, czyli koło słynnej już skądinąd palmy (patrz: mapa).

Ku mojemu zdziwieniu tłumów wewnątrz nie było. Kelnerki są bardzo miłe, od razu podają menu. Na zamówione potrawy nie trzeba zbyt długo czekać.

W menu królują pierogi - naprawdę bardzo dobre. W tym moje ulubione - z soczewicą. Podawane ze skwarkami w oddzielnym naczynku - można sobie "dozować" te dodatki.

Wystrój pierogarni swojski, typowo wiejski. Pewnie tak dawniej wyglądały polskie chaty. Poza tym schludnie i czysto. Może trochę zbyt ciasno. Dla mnie poważnym minusem była fatalnie dobrana muzyka. Przebojowa sieczka jak z którejś z ogólnopolskich stacji muzycznych.

***

Nasze menu:

pierogi z soczewicą wyśmienite z okrasą - duża porcja (9 sztuk) - 16,50zł

pierogi ze szpinakiem i  twarogiem wyśmienite z sosem serowym - duża porcja (9 sztuk) - 17,50zł

Pełne menu restauracji przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie znajdziesz tu. Pierogi można także zakupić "na wynos". Dostępne mniejsze porcje, np. dla dzieci. Wyjątkowo niezdecydowani mogą zamówić miks pierogowy albo skomponować własny "talerz" pierogów.

***

Polskie Pierogarnie Zapiecek

Kraków i Warszawa (informacje o wszystkich restauracjach tutaj)

 
1 , 2 , 3 , 4